niedziela, 13 kwietnia 2014

3. Czy to przypadek, czy może przeznaczenie?

Patrzył w blondynkę jak w obrazek i nagle zauwarzył Wiki....

O he-ej...- powiedział blondyn po czym wstał i podszedł do drzwi chcąc wyjść-to ja już może pójde.
Nie zostań, gdyby nie ty dalej byśmy były w parku, a poza tym mama Oli chce cię zobaczyć. Nagle Ola się obudziła i się przywitała półprzytomna.- hej Wiki i nieznajomy? Ola obudziłaś się!- krzyknęła uradowana ruda dziewczyna.-a tak wogóle to to jest Ross, chłopak który mi pomógł zawieść cię do szpitala. Ale zaraz....-rozmyślała blondynka.-czemu ja wogóle jestem w szpitalu? A no, bo jak szłyśmy przez park to nagle zrobiło ci się słabo i zemdlałaś.-wyjaśniała Wiki. A Ross stał, gapił się w ściane i rozmyślał:

*oczami Rossa*
Dziwne, że jeszcze mnie nie poznały. Może nie oglądają disney Channel i Austin & Ally? Niee.... ale to dziwne..., bardzo dziwne....-rozmyślałem tak aż wkońcu Ta blondynka, która chyba się nazywa Ola powiedziała: Hej, Ross? Wiesz, bardzo dziękuje, że nam pomogłeś. A nie ma za co, wkońcu ludziom trzeba pomagać.-odpowiedziałem. Nagle dostałem sms-a od Riker'a.
Od:Riker
Ej bracie gdzie jesteś spóźniasz się na próbę.
O kurde, próba. Kompletnie zapomniałem.- pomyślałem i szybko wziąłem kurtkę. Hej, sorry, ale musze już iść na próbę.- powiedziałem w pośpiechu.
*oczami Narratora (sorry nie wiem jak to napisać, że mówi narrator xD~Marta)*
Ale, czemu?-spytała Wiki.-i na jaką próbę? Już nie ważne-powiedział blondyn i wyszedł. Nagle weszła matka blondynki i przestraszona usiadła obok niej na krześle i zaczeła wypytywać co się stało?, czemu tego chłopaka już nie ma itp., itd. ....  Po godzinie lekarz powiedział że dziewczyna może już iść do domu ale musi być pod ciągłą opieką. Kobieta odwiozła przyjaciółkę Oli i pojechała z córką do domu.
 ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Przez kolejne pare dni Ola zostawała w domu. Potem poszła do szkoły i przez ten cały czas myślała z przyjaciółką o tajemniczym Ross'ie. Pewnego dnia blondynka musiała wracać ze szkoły sama, bo przyjaciółka musiała iść na zajęcia dodatkowe. Wracając do domu nagle jakiś nastolatek ją przez przypadek trącił. Oh, przepraszam- odpowiedział chłopak i szybszym krokiem poszedł w innym kierunku. Nagle dziewczyna odwróciła się podbiegła do chłopaka i go zatrzymała. Zaraz, czy my się już nie znamy?- spytała blondynka, bo zauwarzyla znajome okulary przeciw słoneczne i blond włosy. Nie przypominam sobie.- odparł chłopak i chciał już iść ale dziewczyna znowu go zatrzymała. Chwileczkę, czy to ty Ross?- spytała zdziwiona blondynka. Tak, chcesz autograf?- spytał chłopak. Co? Nie..., Ross to ja Ola.- powiedziała dziewczyna. Zaraz, to ty jesteś Ola przyjaciółka Wiki?- spytał zdziwiony chłopak. Tak, to ja!-odpowiedziała uradowana dziewczyna. Przypadeg? Nie sądze!- zaśmiał się Ross.-A właśnie może pójdziemy na lody? Chętnie-odpowiedziała uśmiechnięta blondynka i poszli do najbliższej kawiarnii.

Okej sieeeema!
Znowu kolejny rozdział. Bardzo was przepraszam, że nie było w czwartek ani w piątek, ale nie miałam czasuu i pomysłu. No, ale nie ważne, bo wkońcu jest! Do zobaczenia¡!¡!

~Marta <3





poniedziałek, 7 kwietnia 2014

2. Kontynuacja

Dobra pomoge ci.-odpowiedział chłopak, po czym pomógł rudej zanieść nieprzytomną dziewczynę do najbliższej ławki.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wiki ocucała przyjaciółkę, a blondyn dzwonił po pogotowie.po skończonej rozmowie z panią na pogotowiu zdjął okulary i się przedstawił-hej, a tak wogóle to jestem Ross- po czym podał ręke. Ja Wiki, a to Ola.- powiedziała ruda i spojrzała na przyjaciółkę. Jakby co to za 5 minut będzie pogotowie.- odpowiedział Ross i usiadł obok dziewczyny. Nagle jakieś młode nastolatki podbiegły do Ross'a i aczęły piszczeć, prosić o autograf,a ruda się strasznie zdziwiła. Chciała zapytać blondyna o co chodzi ale niezdążyła, bo właśnie przyjechała karetka. Gdy zabrano Ole wsiadła też Wiki i na wielką prośbę też chłopaka. Gdy jechali lekarze zadawali dużo pytań dziewczynie o tym co się stało. Po tym jak dojechali jeden z lekarzy zbadał Olę, a Wiki skorzystała z telefonu w recepcji i zadzwoniła do mamy przyjaciółki
*rozmowa telefoniczna*
-Dzień dobry...to ja Wiki przyjaciółka Oli
-O hej Wiki, co się stało?
-No bo po lekcjach przyszłam do Oli, żeby podać jej lekcje. Poprosiła mnie o to abym z nią poszła do parku i...
-a no właśnie, bo prosiłam ją, żeby się przewietrzyła i co dalej?
-No i jak szłyśmy przez park to nagle Oli zrobiło się słabo i zemdlała, a nie mogłam nigdzie zadzwonić, bo obie zostawiłyśmy telefony w domu. Na szczęście pomógł nam taki chłopak i zadzwonił po pogotowie i właśnie jesteśmy w szpitalu.
-O boże... Dobrzejuż tam do was jade jaka to ulica? 
-Baker street
-Okej, pilnuj Oli, papa
- Do widzenia
Po rozmowie dziewczyna weszła do sali gdzie leżała przyjaciółka i zauważyła przy niej znajomego już blondyna. Patrzył w blondynkę jak w obrazek i nagle zauwarzył Wiki....

Ooookej więc napisałam już 2 rozdział! Yeah! Ogólnie, przepraszam, że taki krótki, ake postaram się krótsze a częściej. ;) to na tyle do zobaczenia, papa.
~Marta <3

czwartek, 3 kwietnia 2014

1. Początek

Tak dla jasności ;):
Ola to 17-letnia blondynka, która ma przyjaciółkę Wiki. Wiki ma 17 lat i rude włosy. Obie dziewczyny chodzą do "Spot High School" ( tak wiem, śmieszna nazwa xD) i dobrze się uczą. Mieszkają w Los Angeles.~Marta
Ola spała sobie spokojnie gdy nagle obudził ją dzwoniący telefon. 
*Rozmowa telefoniczna*
Halo?- Ola odebrała i spytała sennym głosem.
Hej Olka. Gdzie ty jesteś?-spytała Wiki.
W łóżku w domu i śpie...- odpowiedziała już trochę bardziej przytomna.
Cooooo....?!?-spytała zdziwiona dziewczyna.
No co? Przecież dopiero... O kurcze... już 7:35! -krzyknęła blondynka.
Nooo właśnie szybko szykuj się! Zadzwoń jak będziesz gotowa. Papatki...-odpowiedziała szybko dziewczyna i się rozłączyła. 
Mamo!-krzyknęła Ola biegnąc na dół do mamy która robiła śniadanie w kuchni.
Co się stało?- spytała zdziwiona kobieta.
No, bo ja mam na 8:00 do szkoły czemu mnie nie obudziłaś???-odpowiedziała nerwowo dziewczyna.
Jak na 8:00, jak do szkoły?-spytała oszołomiona matka Oli.-Olka! Przecież nie idziesz dziś do szkoły, wczoraj miałaś 38 stopni gorączki. Dopiero po tych słowach Ola poczuła jak robi się gorąca, słabo jej i zaczyna boleć ją głowa. 
A no taaak....-odparła i przypomniała sobie jak mama wczoraj dawała jej leki i mierzyła temperaturę. Po tej całej rozmowie Ola weszła na górę i zadzwoniła do przyjaciółki.
*Rozmowa telefoniczna*
Hej. I jak, jesteś już gotowa?-spytała Wiki.
Nie, bo.... Jestem chora.-odparła Ola.
Ale... Jak to przecież Parę minut temu mówiłaś normalnie?-powiedziała zdziwiona dziewczyna.
No tak, bo to przez ten pośpiech.- powiedziała Ola.
No okej. Zdrowiej szybko.- powiedziała ruda.
Dzięki.- odparła blondynka i się rozłączyła.
Córciu! Chodź tutaj na chwilę.-poprosiła mama.
Już idę!-krzyknęła Ola i zeszła na dół.-Co się stało?
Tutaj zrobiłam ci kanapki, weź ten lek o godzinie 13:00, a ten o 14:30-zaczęła mówić mama pokazując kanapki i poszczególne leki. 
Okej, okej- mówiła dziewczyna.
No to ja już lecę...., a i jak chcesz to możesz wyjść, ale jak już to tylko pod opieką Wiki, bo nigdy nie wiadomo co się stanie.- odparła matka.
Mamo proszę cię co może mi się stać?-spytała Ola.
Możesz zemdleć, ponieważ wczoraj miałaś 39 stopni, ale na szczęście ci zeszło do 38 choć to i tak nie jest dobra temperatura. No to papa.-powiedziała Kobieta i wyszła.
Ola wzięła kołdrę z pokoju i rozłożyła się na kanapie przed telewizorem. Oglądała tak TV przez kolejne 2 godziny. Tak jak kazała mama Ola wzięła leki i około 15 zadzwoniła do przyjaciółki.
*Rozmowa telefoniczna*
Hej. Jak było w szkole?-spytała Ola
-a dobrze. A ty jak się czujesz?
-już lepiej. Przyjdziesz do mnie?
-okej, przy okazji podam ci lekcje
-oki to do zobaczenia
-do zobaczenia....
*15 minut później*
Ola obudziła się z drzemki, bo usłyszała pukanie. Otwarte!-krzyknęła blondynka.
Wiki weszła i zaczęły rozmowę:
-Hej no i jak się czujesz?
-A już dobrze. Słuchaj. może jak już podasz mi wszystkie lekcje to wyjdziemy np. do parku? bo mama powiedziała, że muszę się przewietrzyć. No to okej...- powiedziała Wiki i wstała zakładając jeansową kurtkę. Ola ubrała się w jeansy, T-shirt i kamizelkę. Dziewczyny szły przez park i nagle Ola się zatrzymała. Coś się stało? - spytała przerażona ruda. Nie nic...-odparła zakłopotana blondynka. Nie uszły 3 metrów, a Ola poczuła, że zrobiło się jej słabo i przy pomocy przyjaciółki chciała dojść do ławki lecz... momentalnie blondynka upadła na ziemie. Wiktoria się przeraźiła i próbowała ją ocucić(tak, dobrze napisałam ;)~Marta), ale nic. Niestety była to godzina w której wszyscy pracują. Wiki nie wiedziała co zrobić, bo zostawiła telefon u Oli, a Ola nie ma telefonu bo się ładuje w domu, a do domu przyjaciółki było za daleko. Ruda nie mogła nic zrobić więc poprostu usiadła przy blondynce i płakała. Nagle jakiś blondyn wyszedł z za zakrętu i zauwarzył przyjaciółki. Hej, może pomogę?- spytał się blondyn. Ty jesteś głupi czy to było pytanie retoryczne?- spytała ze złością dziewczyna.  Dobra pomoge ci.-odpowiedział chłopak, po czym pomógł rudej zanieść nieprzytomną dziewczynę do najbliższej ławki.

Hej, hej.
Jak widzicie mamy już pierwszą akcje. Piszcie co o tym myślicie i jeśli też piszecie blogi to podawajcie linki i piszcie jeśli coś chcielibyście zmienić. To mój pierwszy rozdział więc proszę o wyrozumiałość. Sorry, że tak bez koloru ale pisze na tablecie ;).
~Marta

Ps: piszcie czy chcecie zakładkę z bohaterami. Papa <3