Tak dla jasności ;):
Ola to 17-letnia blondynka, która ma przyjaciółkę Wiki. Wiki ma 17 lat i rude włosy. Obie dziewczyny chodzą do "Spot High School" ( tak wiem, śmieszna nazwa xD) i dobrze się uczą. Mieszkają w Los Angeles.~Marta
Ola spała sobie spokojnie gdy nagle obudził ją dzwoniący telefon.
*Rozmowa telefoniczna*
Halo?- Ola odebrała i spytała sennym głosem.
Hej Olka. Gdzie ty jesteś?-spytała Wiki.
W łóżku w domu i śpie...- odpowiedziała już trochę bardziej przytomna.
Cooooo....?!?-spytała zdziwiona dziewczyna.
No co? Przecież dopiero... O kurcze... już 7:35! -krzyknęła blondynka.
Nooo właśnie szybko szykuj się! Zadzwoń jak będziesz gotowa. Papatki...-odpowiedziała szybko dziewczyna i się rozłączyła.
Mamo!-krzyknęła Ola biegnąc na dół do mamy która robiła śniadanie w kuchni.
Co się stało?- spytała zdziwiona kobieta.
No, bo ja mam na 8:00 do szkoły czemu mnie nie obudziłaś???-odpowiedziała nerwowo dziewczyna.
Jak na 8:00, jak do szkoły?-spytała oszołomiona matka Oli.-Olka! Przecież nie idziesz dziś do szkoły, wczoraj miałaś 38 stopni gorączki. Dopiero po tych słowach Ola poczuła jak robi się gorąca, słabo jej i zaczyna boleć ją głowa.
A no taaak....-odparła i przypomniała sobie jak mama wczoraj dawała jej leki i mierzyła temperaturę. Po tej całej rozmowie Ola weszła na górę i zadzwoniła do przyjaciółki.
*Rozmowa telefoniczna*
Hej. I jak, jesteś już gotowa?-spytała Wiki.
Nie, bo.... Jestem chora.-odparła Ola.
Ale... Jak to przecież Parę minut temu mówiłaś normalnie?-powiedziała zdziwiona dziewczyna.
No tak, bo to przez ten pośpiech.- powiedziała Ola.
No okej. Zdrowiej szybko.- powiedziała ruda.
Dzięki.- odparła blondynka i się rozłączyła.
Córciu! Chodź tutaj na chwilę.-poprosiła mama.
Już idę!-krzyknęła Ola i zeszła na dół.-Co się stało?
Tutaj zrobiłam ci kanapki, weź ten lek o godzinie 13:00, a ten o 14:30-zaczęła mówić mama pokazując kanapki i poszczególne leki.
Okej, okej- mówiła dziewczyna.
No to ja już lecę...., a i jak chcesz to możesz wyjść, ale jak już to tylko pod opieką Wiki, bo nigdy nie wiadomo co się stanie.- odparła matka.
Mamo proszę cię co może mi się stać?-spytała Ola.
Możesz zemdleć, ponieważ wczoraj miałaś 39 stopni, ale na szczęście ci zeszło do 38 choć to i tak nie jest dobra temperatura. No to papa.-powiedziała Kobieta i wyszła.
Ola wzięła kołdrę z pokoju i rozłożyła się na kanapie przed telewizorem. Oglądała tak TV przez kolejne 2 godziny. Tak jak kazała mama Ola wzięła leki i około 15 zadzwoniła do przyjaciółki.
*Rozmowa telefoniczna*
*Rozmowa telefoniczna*
Hej. Jak było w szkole?-spytała Ola
-a dobrze. A ty jak się czujesz?
-już lepiej. Przyjdziesz do mnie?
-okej, przy okazji podam ci lekcje
-oki to do zobaczenia
-do zobaczenia....
*15 minut później*
Ola obudziła się z drzemki, bo usłyszała pukanie. Otwarte!-krzyknęła blondynka.
Wiki weszła i zaczęły rozmowę:
-Hej no i jak się czujesz?
-A już dobrze. Słuchaj. może jak już podasz mi wszystkie lekcje to wyjdziemy np. do parku? bo mama powiedziała, że muszę się przewietrzyć. No to okej...- powiedziała Wiki i wstała zakładając jeansową kurtkę. Ola ubrała się w jeansy, T-shirt i kamizelkę. Dziewczyny szły przez park i nagle Ola się zatrzymała. Coś się stało? - spytała przerażona ruda. Nie nic...-odparła zakłopotana blondynka. Nie uszły 3 metrów, a Ola poczuła, że zrobiło się jej słabo i przy pomocy przyjaciółki chciała dojść do ławki lecz... momentalnie blondynka upadła na ziemie. Wiktoria się przeraźiła i próbowała ją ocucić(tak, dobrze napisałam ;)~Marta), ale nic. Niestety była to godzina w której wszyscy pracują. Wiki nie wiedziała co zrobić, bo zostawiła telefon u Oli, a Ola nie ma telefonu bo się ładuje w domu, a do domu przyjaciółki było za daleko. Ruda nie mogła nic zrobić więc poprostu usiadła przy blondynce i płakała. Nagle jakiś blondyn wyszedł z za zakrętu i zauwarzył przyjaciółki. Hej, może pomogę?- spytał się blondyn. Ty jesteś głupi czy to było pytanie retoryczne?- spytała ze złością dziewczyna. Dobra pomoge ci.-odpowiedział chłopak, po czym pomógł rudej zanieść nieprzytomną dziewczynę do najbliższej ławki.
Wiki weszła i zaczęły rozmowę:
-Hej no i jak się czujesz?
-A już dobrze. Słuchaj. może jak już podasz mi wszystkie lekcje to wyjdziemy np. do parku? bo mama powiedziała, że muszę się przewietrzyć. No to okej...- powiedziała Wiki i wstała zakładając jeansową kurtkę. Ola ubrała się w jeansy, T-shirt i kamizelkę. Dziewczyny szły przez park i nagle Ola się zatrzymała. Coś się stało? - spytała przerażona ruda. Nie nic...-odparła zakłopotana blondynka. Nie uszły 3 metrów, a Ola poczuła, że zrobiło się jej słabo i przy pomocy przyjaciółki chciała dojść do ławki lecz... momentalnie blondynka upadła na ziemie. Wiktoria się przeraźiła i próbowała ją ocucić(tak, dobrze napisałam ;)~Marta), ale nic. Niestety była to godzina w której wszyscy pracują. Wiki nie wiedziała co zrobić, bo zostawiła telefon u Oli, a Ola nie ma telefonu bo się ładuje w domu, a do domu przyjaciółki było za daleko. Ruda nie mogła nic zrobić więc poprostu usiadła przy blondynce i płakała. Nagle jakiś blondyn wyszedł z za zakrętu i zauwarzył przyjaciółki. Hej, może pomogę?- spytał się blondyn. Ty jesteś głupi czy to było pytanie retoryczne?- spytała ze złością dziewczyna. Dobra pomoge ci.-odpowiedział chłopak, po czym pomógł rudej zanieść nieprzytomną dziewczynę do najbliższej ławki.
Hej, hej.
Jak widzicie mamy już pierwszą akcje. Piszcie co o tym myślicie i jeśli też piszecie blogi to podawajcie linki i piszcie jeśli coś chcielibyście zmienić. To mój pierwszy rozdział więc proszę o wyrozumiałość. Sorry, że tak bez koloru ale pisze na tablecie ;).
~Marta
Ps: piszcie czy chcecie zakładkę z bohaterami. Papa <3
Świetny♥♥♥ dawaj kolejny!!!
OdpowiedzUsuń